MENU
Udostępnij Twitnij

Biznes w sieci? To najlepszy moment

Sklep Mniej Więcej Store powstał kilka miesięcy temu. Początkowo miał to być sklep stacjonarny, ale sytuacja związana z pandemią zmusiła Dominikę Gajewską do przeniesienia się do internetu.

– Zrobiliśmy to przez platformę internetową, która jest stworzona do sprzedaży internetowej. Początkowo wydawało się to czarną magią, ale udało się, obyło się nawet bez większych kosztów – mówi właścicielka Mniej Więcej Store.

Podobną historię opowiada Agnieszka Mazur prowadząca sklep Creative Teams, która swój biznes otworzyła w połowie lutego.

– Wiedziałam, że internet jest jednym z moich obszarów rozwoju, ale nie czułam, jak ważnym – wspomina. – Nie miałam żadnych informacji związanych z tym, jak to zrobić, więc szukałam osó
b, które już taki sklep zakładały, które mają wiedzę. Koszt założenia sklepu nie był duży, ok. 400 zł.
Oba sklepy działają coraz lepiej, przynosząc właścicielom coraz większe zyski. Nikt się nie łudził, że w ciągu dwóch czy trzech miesięcy ten kanał zastąpi tradycyjną sprzedaż, ale obie przedsiębiorczynie zgodnie oceniają, że pomysł z przeniesieniem się do internetu był bardzo dobry.

Pandemia kołem zamachowym

Świat handlu w Polsce (i nie tylko u nas) można podzielić na dwie epoki – przed nadejściem COVID-u i po nim.

– To, co się zdarzyło, po prostu zmusiło przedsiębiorców do rozwijania się. I bardzo dobrze, bo pamiętajmy, że jesteśmy wciąż jeszcze w fazie rozwoju – mówi Agnieszka Kozłowska, Dyrektor Działu Operacji Komercyjnych w Allegro. – My dzisiaj w Polsce wciąż nie osiągnęliśmy fazy Europy Zachodniej, jesteśmy w fazie, kiedy e-commerce się dopiero buduje. Internet i zakupy internetowe będą się dopiero rozwijały. I to, co się wydarzyło podczas COVID-u, przyspieszyło cały proces.

– Trzeba też pamiętać o kupujących – dodaje Piotr Teodorczyk, Dyrektor Departamentu Klienta Firmowego w mBanku. – Kupujący też zostali zaskoczeni tą sytuacją i zmienili swoje nawyki, które również zostaną.

Wreszcie trzeci filar – otoczenie finansowe. Do sytuacji związanej z koniecznością przeniesienia wielu biznesów do internetu szybko przystosowały się banki, oferując kompleksowe rozwiązania dla przedsiębiorców, którzy – chcąc nie chcąc – stanęli przed wyzwaniami, z jakim nigdy wcześniej nie mieli do czynienia.

– Banki oferują całe pakiety dla firm, które zaczynają swoją przygodę w e-commerce – mówi Piotr Teodorczyk. – Nie wymagają one dużego nakładu inwestycyjnego, są zbudowane na podstawie wiedzy i doświadczenia osób, które działały już w internecie. To nie jest drogie, a są takie propozycje na rynku, gdzie pierwsze miesiące są np. za złotówkę. Dzięki temu można praktycznie bezkosztowo spróbować, zanurzyć się w świat e-commerce.

Większość przedsiębiorców zaczyna od stworzenia swojego sklepu z gotowych szablonów, dostępnych na dedykowanych platformach. Te dają możliwość praktycznie dowolnej konfiguracji sklepu, od wyglądu przez różne formy płatności po integrację z firmami kurierskimi. Opłata to najczęściej stały abonament i prowizja od transakcji, w różnych konfiguracjach. Zwykle początkowe dwa tygodnie są darmowe lub płaci się za nie niewielką kwotę. Na przykład mBank we współpracy z partnerami przygotowali ofertę: tylko 1,23 zł za trzy miesiące.

Co się sprzedaje?

To pytanie zadaje sobie każdy, kto chce wejść w świat e-commerce, niezależnie od tego, czy już ma produkt i działający sklep stacjonarny, czy też dopiero szuka swojej niszy. Wydawałoby się, że w internecie można już kupić wszystko i nie ma miejsca na nowych przedsiębiorców – w szczególności na Allegro, na którym działa już ponad 100 tysięcy firm.

Z drugiej strony – aż 9 tysięcy nowych sprzedawców pojawiło się tam w kwietniu, czyli w pierwszym miesiącu po wybuchu pandemii. Wszyscy oni szukają swojego złotego Gralla – produktu czy kategorii produktów, na których będą mogli zarobić.

– Na początku pandemii zyskiwały takie kategorie przedmiotów, które w pierwszej kolejności chcieliśmy kupować, czyli środki czystości, artykuły dla dzieci, pieluchy, ręczniki – wylicza Agnieszka Kozłowska. – Ale rosły również kategorie związane z elektroniką. Siedząc w domu, musieliśmy sobie przede wszystkim zorganizować miejsce pracy: słuchawki, laptopy, czasami drukarki. Te wszystkie kategorie bardzo mocno zyskiwały w tym okresie. Ale wzrost w ogóle zakupów w internecie sprawia, że każda kategoria zyskuje.

Według danych firmy Gemius najczęściej poszukiwane produkty to odzież, książki, telefony, smartfony, tablety, sprzęt RTV/AGD. Dobrze sprzedają się też bilety do kina/teatru, kosmetyki/perfumy, obuwie, sprzęt komputerowy. To towary, których kupowanie w sieci deklarują sami klienci.

Są też okresy w roku, w których jedna czy druga kategoria idzie w górę. Tak jest na przykład z przedmiotami z kategorii "dom i ogród", która wiosną przeżywa zawsze boom. W okresie pandemii wielu Polaków wzięło się do… remontowania, co widać było nie tylko w internecie, ale też przed hipermarketami budowlanymi, które przeżywały w kwietniu i maju prawdziwe oblężenie.

Do najbardziej rozwijających się branż należeć będzie też żywność – sklepy internetowe z jedzeniem, suplementami diety itp. w czasie ostatnich miesięcy odnotowały prawie 4-krotny wzrost zamówień.

Nie tylko handel

Podczas pandemii po raz kolejny okazało się, że pomysłowość polskich przedsiębiorców nie ma granic. Wiele branż, które – wydawałoby się – nie będą w stanie działać przez internet, dziś odnosi tam spore sukcesy.

– Na przykład joga. Zajęcia z jogi online, dotychczas prowadzone stacjonarnie, można teraz oferować dużo większej liczbie klientów – mówi Piotr Teodorczyk. – Bardzo często słyszymy od klientów, że internet daje dużo większe możliwości skalowalności tego biznesu. Mam przykład przedsiębiorcy, który prowadził szkolenia z jogi i który trzykrotnie zwiększył swoje obroty za pomocą zajęć online.

To akurat nie wymaga szczególnych działań poza przygotowaniem technicznym takiego kursu. Gorzej mają przedsiębiorcy, którzy muszą fizycznie dostarczyć towar do klienta. Tutaj konieczne jest dopracowane logistyki, kosztów pakowania czy wysyłki towarów, trzeba też pamiętać o ich możliwych zwrotach, co w przypadku sklepu stacjonarnego rzadko się praktykuje (bo nie wymaga tego prawo).

Wiedza dostępna od ręki

Internet o sobie samym mówi i pisze bardzo dużo. Handel internetowy nie jest wyjątkiem – są tysiące poradników, filmów, webinarów, grup facebookowych i innych miejsc, gdzie można zyskać wiedzę na temat tego, jak zacząć handlować w internecie.

Platformy sklepowe i tzw. marketplace’y (jak Allegro) publikują na swoich stronach pełne przewodniki pokazujące krok po kroku, jak zacząć sprzedaż i jak ją prowadzić.

– Marketplace oferuje całe środowisko – system, który pozwala potencjonalnemu sprzedającemu na łatwe wejście i rozpoczęcie sprzedaży – mówi Agnieszka Kozłowska. – I to jest ta wartość dodana. Dlatego jeśli nawet ktoś ma dziś wątpliwości, zastanawia się, czy potrafi to zrobić, czy będzie trudno – oferujemy szereg szkoleń i webinarów, które pozwolą się w tym odnaleźć.

Jedną z większych obaw wśród osób chcących wejść do świata e-commerce jest kwestia systemów płatności. Na rynku działa kilka liczących się firm i dostarczają one rozwiązania, które wdrożyć potrafi każdy, kto ma podstawową wiedzę na temat działania internetu i komputera. Działający od niedawna Paynow, bramka płatnicza oferowana przez mBank, nie jest tutaj wyjątkiem.

– Mamy mocny zespół ekspertów rozwiązujący np. problemy integracji z tą bramką płatniczą, ale również kwestie integracji z platformami sklepowymi, które oferujemy w pakiecie rozwiązań dla przedsiębiorców – mówi ekspert mBanku. – Te rozwiązania są tak skonstruowane, żeby wdrożyć je szybko, bez straty czasy i zbytniego angażowania przedsiębiorcy, tak aby mógł on zająć się tym, na czym się zna, czyli robieniem biznesu.

Jak się wyróżnić

Na Allegro jest dziś 160 milionów ofert. Jak się wyróżnić w takim gąszczu? Jak dotrzeć do klienta? Co zrobić szczególnie wtedy, jeśli oferujemy podobny towar do tego, który oferują inni?

– Wbrew pozorom, jeśli spojrzymy nawet na podobne oferty, to one się bardzo między sobą różnią. Zaczynając od tytułu, przez parametry, które ją określają, dokładny opis, zdjęcia – to są tylko te rzeczy wizualne, na które patrzymy jako kupujący, kiedy poszukujemy produktu – mówi Agnieszka Kozłowska. – Ale potem są dodatkowe rzeczy: dostawa, zwrot (często darmowe), warunki finansowe, to, czy przedmiot można kupić na raty, ewentualnie wydłużony termin zwrotu danego towaru. Cena też jest bardzo istotna, ale to te dodatkowe warunki sprawiają, że oferta staje się wyjątkowa. Bo nigdy nie wiemy, kto czego potrzebuje, wybierając produkt – czy zależy mu na czasie, cenie czy na pewności dostawy.

Sklep internetowy nie poprowadzi się sam. Trzeba dużo pracy, żeby znaleźć klientów – marketing jest kluczem do sukcesu. W przypadku Allegro są to wspomniane wyżej opisy oraz możliwość płatnej promocji na portalu. W przypadku innych sklepów konieczne jest dobre wykorzystanie zasad SEO i mediów społecznościowych, zarówno pod względem atrakcyjnego prowadzenia profili, jak i płatnej reklamy.

– Nasi klienci, którzy "spróbowali" świata internetowego, deklarują, że już tam pozostaną – mówi Piotr Teodorczyk. – Świat realny, jak pokazują ostatnie doświadczenia, stał się niepewny. Świat e-commerce’owy daje pewną stabilność – zauważa ekspert mBanku.

Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.