MENU
Udostępnij Twitnij

e-Biznes w czasie pandemii. Jak przenieść firmę do internetu?

W 2019 roku wartość polskiego rynku e-commerce przekroczyła 50 mld zł, a w tym roku – według prognoz – miała wzrosnąć do 70 mld. Jak wylicza Gemius, przed pandemią online kupowało już 62 proc. internautów, wydając na zakupy średnio 220 zł miesięcznie.

Obecna izolacja społeczna sprzyja kolejnym wzrostom. Konsumenci zmieniają nie tylko codzienne nawyki, ale też zachowania zakupowe. 38 proc. internautów zapasy na czas kwarantanny zrobiło w internecie – podaje Izba Gospodarki Elektronicznej.

Po produkty sięgamy na stronach www, w aplikacjach i mediach społecznościowych. Przed koronawirusem powstawało w Polsce około 20 sklepów internetowych dziennie. Dziś ta liczba może być zdecydowanie większa.

e-Biuro i e-Usługi

Przeniesienie biznesu do internetu dla wielu jest dziś jedynym sposobem na przetrwanie. Tak jak w warszawskim studiu kulinarnym Polish Your Cooking, gdzie przychody zmalały do zera.

– Nasz biznes funkcjonuje na styku branży turystycznej i gastronomicznej, a te najbardziej zostały dotknięte przez obecne ograniczenia. Wszystkie dotychczasowe kanały sprzedaży przestały istnieć. Musieliśmy wymyślić biznes na nowo – mówi Michał Posik, szef Polish Your Cooking.

Dziś studio organizuje warsztaty kulinarne online z możliwością dostawy potrzebnych składników.

Gabinet fizjoterapeutyczny FizjoBell także zawiesił działalność stacjonarną, uruchamiając konsultacje telefoniczne, początkowo dla klientów, a później dla coraz większej rzeszy zainteresowanych.

– Komunikacja z pacjentami jest utrudniona, nie możemy się spotkać, poprowadzić terapii manualnej. Dlatego tak bardzo potrzebne jest wsparcie dla biznesu, ale nie tylko ze strony rządu. Niezwykle ważna jest solidarność i wzajemna pomoc wśród samych przedsiębiorców i odbiorców naszych działań – zwraca uwagę Justyna Żyła, fizjoterapeutka i trenerka w FizjoBell.

Firmy wiedzą, że muszą dziś być bardziej cyfrowe. Część przespała pierwszy moment, mając nadzieję, że po dwóch, trzech tygodniach sytuacja na rynku wróci do normy.

– Obawiały się kosztów związanych z przeniesieniem biznesu do sieci. Tymczasem wydatki, jakie trzeba ponieść, są znikome, a większość narzędzi darmowa. Trzeba jedynie zdefiniować potrzebę i zacząć działać – przekonuje Paweł Skrzypek z Teneg, firmy oferującej wsparcie w zakresie IT.

Siła mediów społecznościowych

Część firm już się przebranżowiła, inne zaczynają sięgać po nowe narzędzia.

– Wielu naszych klientów wykazuje się niesamowitą wręcz kreatywnością i zdolnością przystosowania się. Ich sposób funkcjonowania diametralnie się zmienia. Część odważniej zaczyna działać w mediach społecznościowych, inni zakładają sklepy internetowe lub wchodzą ze swoją ofertą na platformy zakupowe, jak np. Allegro – wylicza Agata Kazimierczak z departamentu klientów firmowych mBanku.

Przedsiębiorcy zaczynają odkrywać narzędzia, które dotychczas z różnych względów odrzucali, jak m.in. transmisje na żywo w mediach społecznościowych. Co ważne, tego typu działania można realizować bezpłatnie lub za niewielkie pieniądze.

– Media społecznościowe to pierwszy kanał kontaktu z klientem, co przez wielu było dotychczas pomijane. Firmy powinny tworzyć odpowiednie treści i w ten sposób kontynuować obsługę klienta. Doskonałym przykładem może być branża eventowa, wiele firm z tego sektora organizuje dziś różnego rodzaju szkolenia w sieci – zwraca uwagę Joanna Ceplin, ekspert marketingu online.

Media społecznościowe to także doskonały kanał sprzedaży. Wystarczy w ciekawy sposób zaprezentować produkt lub usługę, umożliwić klientom kontakt i podać numer konta.

– Część osób wciąż bagatelizuje siłę tego, co dzieje się w internecie. Mam klientki, które dzięki prezentacji produktów podczas tzw. transmisji na żywo zarabiają setki tysięcy złotych. Wydaje nam się, że potrzebujemy zaawansowanej infrastruktury. Tymczasem ten pierwszy krok możemy postawić sami, bez angażowania środków. Odważmy się i działajmy – apeluje Joanna Ceplin.

Pakiety na e-start

Firmy, które chcą mieć własny sklep internetowy, mogą skorzystać z gotowych i niedrogich szablonów. Najczęściej jest to minimalna opłata stała i prowizja od wartości transakcji. W mBanku na przykład opłata za sklep internetowy w Shoplo i Redcart wynosi 1,23 zł za trzy miesiące.

Kolejny krok to umożliwienie klientom dokonania e-płatności.

– Przy sklepie internetowym warto skorzystać z bramki płatności online. Kluczowe przy jej wyborze będzie doświadczenie klienta, bo to on przede wszystkim musi czuć się bezpiecznie na każdym etapie tego procesu. Druga ważna rzecz to wysokość prowizji od transakcji. Część operatorów, w tym mBank, na czas pandemii zawiesiło naliczanie prowizji – mówi Agata Kazimierczak.

O dostęp do bramki płatności online możemy zapytać w banku. mBank oferuje swoim klientom Paynow, który umożliwia płatność BLIK-iem czy szybkimi przelewami pay-by-link, jak m.in. mTransfer. Połączenie bramki z kontem bankowym daje gwarancję, że pieniądze trafią do firmy od razu.

– W momencie, gdy wiele przedsiębiorstw zmaga się z trudnościami, jest to kluczowe dla zachowania płynności finansowej – zwraca uwagę Agata Kazimierczak.

W banku można także złożyć wniosek o bezpłatny terminal z Programu Polska Bezgotówkowa.

– To jest dobry czas, by spróbować swoich sił w internecie. Instytucje finansowe odpowiadają dziś na potrzeby klientów, oferując całe pakiety: firmowe konto, księgowość, bramkę płatności online czy sklep internetowy. Te narzędzia krok po kroku i praktycznie z dnia na dzień pozwalają biznesowi wejść w wirtualny świat – zapewnia Agata Kazimierczak.

Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.