MENU
Udostępnij Twitnij

Kredyt firmowy. Sprawdziliśmy koszty, znamy zasady, wiemy, jakie są pułapki

Kredyt na firmę nie jest tym samym co pożyczka dla osoby "prywatnej". To konsument jest dużo lepiej chroniony – nawet jeśli podejmie nieracjonalne decyzje, a nie przedsiębiorca.

Ten ostatni w dużym stopniu radzić musi sobie sam – reguły gry między nim a bankiem-pożyczkodawcą określa tylko prawo bankowe (ustawa z 29 sierpnia 1997 r.). Stąd też korzystając z kredytu firmowego, naprawdę trzeba dokładnie przestudiować warunki jego udzielania i spłaty, by uniknąć przykrych niespodzianek.

Jaki kredyt dla firmy?

Przedsiębiorcy mogą skorzystać z takich form finansowania jak kredyt inwestycyjny (finansowanie inwestycji), kredyt obrotowy (finansowanie bieżącej działalności), kredyt płatniczy (krótkoterminowe finansowanie dla zachowania płynności), kredyt pomostowy (na realizację przedsięwzięć, którym przyznano dotację, do czasu uzyskania refundacji), kredyt w rachunku bieżącym (limit debetowy), kredyt preferencyjny (z dopłatą), kredyt technologiczny (na rozwój technologii produkcji), kredyt hipoteczny czy linia kredytowa.

Oczywiście nikt nie zabroni przedsiębiorcy przeznaczyć pieniędzy z kredytu w rachunku bieżącym na zakup środków trwałych czy nawet wypłatę wynagrodzenia lub składek na ZUS.

Z drugiej strony – nie można na taki dowolny cel przeznaczyć kredytu technologicznego czy inwestycyjnego.

WIBOR musisz sprawdzić sam

Oprocentowanie kredytów firmowych jest oparte o zmienną stopę procentową WIBOR i marżę banku.

Trzeba pamiętać, że poszczególne oferty mogą być oparte na różnych wskaźnikach WIBOR – np. miesięcznym, 3-miesięcznym czy 6-miesięcznym. Może się więc okazać, że w banku, który ma wyższą marżę, łączne oprocentowanie będzie niższe niż w tym, który ma marżę wyższą.

To ze względu na to, że pierwszy opiera się na przykład na stopie WIBOR 1M, a drugi – 6M. Te koszty każdy klient powinien sprawdzić i potwierdzić samodzielnie, w umowie będzie tylko zapis o wysokości marży i wskaźniku WIBOR, o który oparte jest oprocentowanie.

UWAGA! WIBOR 3 -miesięczny zmienia się raz na kwartał, a 6-miesięczny – raz na pół roku. Zmiany nie są duże, ale – przy zmianie stóp procentowych klienci z kredytem opartym o np. miesięczny WIBOR odczują zmianę szybciej niż ci, którzy w umowie mają wpisany wskaźnik półroczny. Marża banku to najczęściej 2 lub 3 procent.

Maksymalne oprocentowanie? To jedyne ograniczenie

Klient firmowy jest dużo mniej chroniony niż konsument, ale to nie oznacza, że to rynek bez zasad.

Maksymalne oprocentowanie kredytów jest określone jako czterokrotność stopy lombardowej NBP. Ta wynosi dziś 2,5 procent, to oznacza, że kredyt dla firmy nie może być droższy niż 10 procent rocznie. Ale na tym ograniczenia się kończą – a banki mogą dorzucić do tych procentów dodatkowe opłaty, których wysokości nic nie ogranicza – za wyjątkiem zdrowego rozsądku klientów.

Te dodatkowe opłaty to wszelkiego rodzaju prowizje za udzielenie kredytu, za przygotowanie dokumentacji, za wycenę wartości zabezpieczenia, za zmianę harmonogramu spłat (wydłużenie lub skrócenie okresu kredytowania). Do tego też trzeba doliczyć różne formy ubezpieczeń – np. ubezpieczenia nabywanej nieruchomości lub innych inwestycji.

Opłata za niewykorzystany limit

Powszechna praktyka, sprawiająca, że określenie dokładnego kosztu kredytu jest dla klienta trudne, to wpisywanie w umowę odniesień do regulaminu oraz tabeli opłat i prowizji. Te mogą się potem zmieniać, a bank nie ma konieczności dokonywania aneksów do umowy, który wymaga zgody obu stron.

Przy kredycie odnawialnym w rachunku firmowym zwykle występuje tzw. prowizja od zaangażowania. To opłata od niewykorzystanego, a przyznanego limitu kredytu. Jeśli w danym okresie, np. w miesiącu, nie wykorzystamy w ogóle lub w części tych pieniędzy – bank każe sobie za to płacić. Z punktu widzenia instytucji finansowej jest to racjonalne, bo musi poczynić odpowiednie rezerwy na wypadek, gdyby klient sięgnął po ten kredyt. Jak sięgnie – bank zarabia na procencie.
Jak nie sięgnie – na prowizji. Tak czy inaczej – koszty ponosi klient. Nie oznacza to, że zawsze ten limit musi być wykorzystany w 100 procentach – określa się po prostu jakiś próg zadłużenia bieżącego, powyżej którego bank już nie każe sobie dodatkowo płacić.

Wciąż jeszcze można się natknąć na oferty, które po podliczeniu wszystkich dodatkowych opłat dają nawet 30 procent kosztów kredytu w skali roku!
Tak drogi może być np. leasing auta, a dokładniej jego ubezpieczenie. Banki naliczają bowiem opłatę za ubezpieczenie samochodu poza wskazanym przez niego podmiotem i za udzielenie zgody na taką transakcję żądają od 300 do 500 złotych. Dużo? Zważywszy, że cena polisy OC może wynieść niewiele ponad tysiąc złotych rocznie, opłata wydaje się wygórowana.

Kluczowe punkty umowy

Powszechnym zjawiskiem, zarówno w świecie bankowości indywidualnej, jak i firmowej, jest to, że klienci zwyczajnie nie czytają umów. Podpisują to, co im podsunie doradca, który nawet jeśli jest uczciwy – nie zawsze musi być kompetentny i może sam nie do końca rozumieć zapisów umowy.

Z prawa bankowego wynika wprost, co powinna określać umowa kredytowa. Każdy z tych punktów trzeba sprawdzić dwa razy:
– oznaczenie stron umowy (czy dane naszej firmy są właściwe, włącznie z danymi osób reprezentujących),
– kwota i waluta kredytu,
– cel, na który kredyt został udzielony (jeśli jest to kredyt celowy, to cel powinien być jasno określony, tak żeby nie pozostawiać możliwości interpretacji którejś ze stron),
– zasady i termin spłaty kredytu (włącznie z dniem miesiąca, w którym przypada spłata raty, warto to skorelować z przychodami ze stałych źródeł czy wypłatami dla pracowników, żeby nie zostać z pustą kasą),
– wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany (wspomniany wcześniej wskaźnik WIBOR, na którym opiera się oprocentowanie i wysokość marży),
– sposób zabezpieczenia spłaty kredytu (również tak, żeby nie było możliwości różnego rozumienia tego zapisu),
– zakres uprawnień banku związanych z kontrolą wykorzystania i spłaty kredytu,
– terminy i sposób wypłaty kredytu lub jego poszczególnych transz (oraz warunki, jakie trzeba spełnić, by te transze były wypłacane),
– warunki dokonywania zmian i rozwiązania umowy (w tym wcześniejszej spłaty całości lub części kredytu, w tym szczególnie ewentualne koszty takiej operacji).

Kłopotliwe wypowiedzenie umowy

Jednym z najbardziej newralgicznych elementów są warunki, na jakich bank może wypowiedzieć klientowi umowę. To, że zrobi to w momencie, gdy klient nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań i nie spłaca rat to rzecz oczywista.

Ale nie musi dojść do takiej sytuacji, by bank ocenił, że klient przestał być wiarygodny i zażądał spłaty wszystkich zobowiązań.
Niektóre z zabezpieczeń stosowanych przez banki bywają niejasno określone. Przykładem może być umowa, w której bank udzielił sobie prawa windykacji wszystkich należności kredytobiorcy na wszystkich nieruchomościach, które posiada klient (w całości lub w części, której jest właścicielem). I – uwaga – nie musi o tym informować klienta!

W banku czy u pośrednika

Dzisiaj banki masowo przenoszą swoją aktywność do kanałów cyfrowych – online można załatwić coraz więcej spraw, w tym zaciągnąć kredyt firmowy. Czy to dobre rozwiązanie?

Doskonale sprawdza się w przypadku kredytu na niższe kwoty, natomiast przy większych – wciąż wolimy przyjść do banku. I to wydaje się rozsądnym rozwiązaniem – przy dużych kredytach lepiej z kimś porozmawiać, zapytać, nawet może poradzić się niż pozostać przy wypełnieniu formularzy na stronie internetowej.

Pozostaje jeszcze kwestia wyboru – bank czy pośrednik. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. Pośrednik ma obraz wielu produktów, może doradzić i wybrać to, co dla klienta jest najlepsze. I nie chodzi tutaj o wybór oferty najtańszej, tylko takiej, która – na przykład ze względu na formę zabezpieczenia – jest najkorzystniejsza. Cena tutaj nie gra aż takiej roli, bo pośrednik też przecież musi zarobić.

Z drugiej strony – jeśli pójdziemy wprost do banku, to będziemy mieli ograniczony wybór. Natomiast warto podkreślić, że dobrym pomysłem jest korzystanie z usług "swojego" banku.

Klient firmowy jest bowiem traktowany inaczej niż klient indywidualny, który często ma wybór sprowadzający się do "bierzesz, co dają lub nie bierzesz wcale".
W przypadku finansowania firm spotykają się dwaj przedsiębiorcy – a w biznesie podstawą są negocjacje. Mając mocne karty przetargowe w postaci dobrej historii jako klient, czyli tzw. wysoką dochodowość (krótko mówiąc, dajemy bankowi zarobić na innych produktach, które w nim mamy) – możemy dostać lepsze warunki. I zwykle banki idą tu na ustępstwa.

Jeszcze jedna rzecz przemawia za trzymaniem się swojego banku. Bank zna naszą historię kredytową i nie będzie żądał od nas setek dokumentów uwiarygadniających naszą firmę.

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli już przeczytałeś umowę (najlepiej kilkukrotnie), policzyłeś koszty i zapoznałeś się z regulaminem udzielania kredytu – i masz wciąż jakieś wątpliwości, nie podpisuj!

Po pierwsze pamiętaj, że możesz dostać wzór umowy przed jej podpisaniem. Przeanalizuj wszystko na spokojnie i jak trzeba – idź po pomoc.
Można szukać wsparcia np. u Rzecznika Finansowego, ale poza tym – bezpłatnych opcji wsparcia raczej nie ma. Pozostaje wsparcie kancelarii prawnych – warto do nich pójść z umową.

To niewielki koszt w porównaniu z późniejszymi stratami, które mogą spowodować podpisanie niekorzystnej umowy kredytowej.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.